Trzy lata bez wieści o porwanym księdzu. "Rana, która nie chce się zagoić"

Dodano:
Ksiądz z krzyżem na szyi, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash
To rana, która nie chce się zagoić – napisał bp Eduardo Hiiboro Kussala w liście upamiętniającym porwanie ks. Luka Yugue i jego kierowcy Michaela Gbeko. Zostali oni uprowadzeni 27 kwietnia 2024 r. i od tej pory ślad po nich zaginął.

Mimo że miesiąc po ich zniknięciu odprawiono za nich mszę św. pogrzebową, pytanie o ich los nigdy nie przestało się pojawiać. "Czas minął, ale pytania pozostały. Ból pozostał. Tęsknota pozostała" – podkreślił ordynariusz diecezji Tombura-Yambio, gdzie obaj pracowali. W liście do diecezjan bp Kussala wyraził nadzieję, że pewnego dnia "usłyszymy prawdę o naszych zaginionych braciach".

"Wciąż ich szukamy"

Południowosudański hierarcha przypomniał, że ks. Luk był wiernym sługą Ewangelii, pasterzem oddanym misji pokoju, pojednania i nadziei w Chrystusie, a Michael Gbeko, jego towarzysz w służbie, wiernie kroczył u jego boku. Wskazał, że ich zaginięcie "jest nie tylko otwartą raną dla wspólnoty Kościoła, ale narodową raną, moralną próbą dla naszego społeczeństwa". Hierarcha dodał: "Wciąż ich szukamy, wciąż szukamy prawdy, wciąż domagamy się sprawiedliwości".

Dramat podzielonego kraju

Bp Kussala przypomniał, że sytuacja w Sudanie Południowym pozostaje krytyczna, kraj naznaczony jest konfliktami, podziałami i ubóstwem. "Pamiętamy o nich nie tylko z bólem, ale z wiarą, odwagą i niezachwianym zaangażowaniem na rzecz prawdy i sprawiedliwości" – wskazał biskup. Podkreślił konieczność dalszego zaangażowania Kościoła na rzecz pojednania i budowania pokoju w tym najmłodszym państwie świata. Zwracając się do władz kraju, hierarcha przypomniał, że Sudan Południowy potrzebuje "przywództwa godnego godności naszego ludu". Wskazał, że "władza to nie tylko siła, to przede wszystkim odpowiedzialność przed Bogiem i przed historią".

Wiele rodzin płacze w ciszy

Bp Kussala przypominał, że zaginięcie ks. Luka i jego kierowcy nie jest odosobnionym przypadkiem. "W całym kraju zaginęło wiele osób. Wiele istnień ludzkich zostało lekceważąco odebranych. Wiele rodzin nadal płacze w ciszy" – przypomniał biskup Tombura-Yambio, wzywając do "budowania kultury, w której życie jest chronione, w której nikt nie znika bez pociągnięcia kogokolwiek do odpowiedzialności, w której sprawiedliwość nie jest wybiórcza, a pokój jest zakorzeniony w prawdzie". Południowosudański hierarcha wskazał na rolę kapłanów w jednaniu rozbitych wspólnot, kształtowaniu sumień poprzez edukację, przywracaniu godności ubogim oraz w niesieniu nadziei tam, gdzie wciąż trwa lęk i cierpienie.

Cierpienie i głód

Sytuacja w Sudanie Płd. pozostaje bardzo trudna. Choć w 2018 r. podpisano porozumienie pokojowe, kończące 5-letnią krwawą wojnę domową w tym najmłodszym państwie świata, które powstało w lipcu 2011 r., to wciąż jego założenia nie zostały wprowadzone w życie. Szacuje się, że 2,2 mln mieszkańców uciekło do sąsiednich krajów, a 1,7 mln to uchodźcy wewnętrzni. Przedstawiciele "Lekarzy bez granic" alarmują, że w kraju panuje powszechny brak bezpieczeństwa, porwania są na porządku dziennym, a ludzie umierają z powodu chronicznego głodu i braku podstawowych leków oraz zapaści systemu opieki zdrowotnej.

Źródło: KAI
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...